Tag Archives: Sopot

Navigatoria Adventure Race 2012 – trasa speed

18 Czer

Kajaki się nam udały. Z siódmego miejsca awansowaliśmy na pierwsze. Jeden szczebel zyskaliśmy już dzięki unikatowej metodzie wodowania kajaka. Konrad podniósł kajak z trawy i wrzucił do wody. Nad głowami teamu, który rozpoczął wodowanie przed nami. Szybko i skuteczne. Kolejny team został wyprzedzony na jeziorze Orle. Śmignęliśmy obok niczym dwóch młodych bogów. Zęby wyszczerzone, pełna świadomość, że jesteśmy mocni. Za chwilę połkniemy kolejne zespoły. Albo i nie. Boskie moce zaczęły się ulatniać, albo wyższych bogów mieliśmy przed sobą. Czołówka powoli się oddalała.

Na rzece pojawiła się cementowania. Trzeba przenieść kajak do kanału i ominąć teren przemysłowy. Wymyślam żeby nie ładować się w kanał tylko gnać na skróty, przez łąkę. W pewnym momencie skrót i kanał się łączą. Widzimy peleton czterech kajaków. Wow! Ale nadrobiliśmy! Wodujemy sprzęt w środek stawki. Dwa kajaki przed nami, dwa kajaki za nami. Jesteśmy na trzecim miejscu. Po chwili okazuje się, że kanał, co rusz jest przyblokowany. Brzegi kanałku są bardzo strome, ale jest z nami siła Konrada, damy radę, rzucam hasło: „Kondzi! wracamy na łąkę!”. Cała scena wyglądała tak: dwóch dzikusów wyleciało z krzaczorów, wrzuciło kajak do wody, włączyło się do ruchu i po 20 metrach wygramoliło kajak po dwumetrowej, stromej skarpie i uciekło z powrotem w krzaczory. Rajd przygodowy. Najważniejsze, że nasze dziczenie jest skuteczne. Dochodzimy do rzeki. W tle słyszymy łamanie gałęzi. Chłopaki utknęli tam na poważnie. Wodujemy kajak, wiemy, że jesteśmy pierwsi. Za nami długo nic.

Miło rozpocząć relację od kajakowych sukcesów. Z resztą (jak można się domyślić) nie było już tak wspaniale. Prawdziwy początek rajdu Navigatoria na trasie Speed to bieg na orientację po Sopocie. 5 kilometrów, 11 punktów do odnalezienia. Startuję razem z Konradem Wtulichem. To nasz drugi wspólny start, rok temu było Dymno. Orientację po Sopocie biegniemy szybko, nawigujemy bezbłędnie i… kończymy bieg na siódmym miejscu. Po biegu na orientacje mamy dwie nietypowe dyscypliny. Pierwsza to siedzenie na molo. Druga to podróż autobusem. Obie okazały się przyjemne i „dyskusyjne”. Postuluję o wprowadzanie ich na większości rajdów.

Autobus przywozi nas nad jezioro Orle. Start odbywa się na podstawie czasów z biegu na orientacje. Musimy patrzeć jak sześć zespołów rusza przed nami. Ale spokojnie, przegonimy ich. Skończymy kajak na pierwszym miejscu. A… już o tym było? No dobra. To potem był rower, potem bieganie, potem znowu rower. Parę punktów odnaleźliśmy gładko, a parę chropowato. Nie było w bystrości naszych umysłów potencjału do utrzymania pierwszego miejsca. Ale na trzecie starczyło. Rajd miał 70 kilometrów i był bardzo przyjemny. Doskonała zabawa dla dużych dziewczynek i chłopców.

Małe dziewczynki i mali chłopcy też mogli w Sopocie pobyrkać. W ramach ramach Navigatoriu była też trasa „Family Adventure”, czyli rodzinny biegu na orientację po Sopocie. Tu wygrał team, który razem ze mną i Konradem do Sopotu przyjechał. Nazwa teamu to: żona i córy Konrada. Oficjalna była jakaś inna. Ale czy to ładnie wygrywać, gdy tata sportowiec jest dopiero trzeci?

Ogromne podziękowania dla wszystkich odpowiedzialnych za to, że miałem tak piękny-trójmiejsko-mławski weekend!

W drodze na rajd, Konrad i córa

Wodowanie sprzętu, czyli jak udaję, że też coś podnoszę

Tzw. uśmiech przedmetowy

Team Radka Literskiego dotarł na metę razem z nami – także mieliśmy dwa trzecie miejsca ex aequo

Picie alkoholu w miejscu publicznym…

… i oblewanie się alkoholem w miejscu publicznym

Podium trasy speed

zdjęcia: pierwsze moje, reszta Furbo.pl

Reklamy